Mieszkańcy Osiedla Lotników i mieleccy kierowcy dobrze znają tę historię. Miało być nowocześnie i bezpiecznie – rondo przy markecie Aldi, nowa organizacja ruchu i ostateczny koniec z wypadkami na skrzyżowaniu ulic Sienkiewicza, Ducha Świętego i Drzewieckiego.
Tymczasem obietnice sprzed lat ostatecznie trafiły do niszczarki, inwestycji po cichu zaniechano, a o tym, jak bardzo w tym miejscu zawiódł system zarządzania drogami, boleśnie przypomina nam dziś… nasz własny smartfon. Komenda Główna Policji i aplikacja Yanosik właśnie nasze skrzyżowanie umieściły na ogólnopolskiej mapie grozy.

Wielkie plany, z których zostało nic
Wróćmy pamięcią do przełomu 2021 i 2022 roku. O serii wypadków na skrzyżowaniu ulic Sienkiewicza, Drzewieckiego i Ducha Świętego donosiły nawet krajowe media. W pobliży ówczesnej Piwiarni Warka dochodziło do potrąceń pieszych i rowerzystów, wymuszeń pierwszeństwa, wypadania aut z jezdni.
Samorządowcy wówczas szumnie zapowiadali przełom. Odbywały się trójstronne spotkania z inwestorem nowo powstającego dyskontu Aldi, a dyrekcja Powiatowego Zarządu Dróg kusiła wizją „niedrogiej technologii”, która w mig rozwiąże problem wymuszeń pierwszeństwa.
Co z tego wynikło? Kłótnie o koszty, negatywne opinie policyjne co do tanich „gumowych” rond i ostateczne zamrożenie tematu.
Władze wrzuciły projekt do szuflady, pozostawiając mielczan z drogową prowizorką. Pomalowane linie i restrykcyjne znaki STOP na wyjazdach z dróg podporządkowanych nie zlikwidowały sedna problemu, czyli braku bezpiecznej infrastruktury.
Cisza decyzyjna sięgnęła niedawno takiego absurdu, że zamiast faktycznej przebudowy skrzyżowania, na sesjach rady miasta czy osiedli zaczęto rzucać pomysły o… likwidacji przejść w poziomie jezdni na rzecz budowy kładki czy nawet tunelu. Co kosztować może o wiele więcej niż rondo.
Smartfon jedynym ratunkiem? Yanosik obnaża nasz problem
Efekty tego wieloletniego zaniechania widzimy dzisiaj na ekranach naszych telefonów. Na mapie w aplikacji kierowców Yanosik skrzyżowanie Sienkiewicza i Drzewieckiego „świeci się” obecnie złowrogim, czarnym symbolem z żółtym wykrzyknikiem.
To efekt rozpoczętej 1 czerwca 2026 roku ogólnopolskiej kampanii „Zwolnij – niebezpieczny punkt!”.
Jak możemy przeczytać w samej aplikacji, Biuro Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji wytypowało 1455 najgorzej rokujących lokalizacji w całym kraju – miejsc, w których regularnie dochodzi do nagromadzenia ludzkich dramatów. Niestety, „załapaliśmy się” do tej niechlubnej czołówki.
Kierowca jadący przez Osiedle Lotników, dojeżdżając do skrzyżowania przy dawnej Piwiarni Warka i Aldi, otrzymuje teraz dosadny komunikat głosowy i graficzny: „Zbliżasz się do niebezpiecznego miejsca! Zwolnij i żyj!”.
Co więcej, po otwarciu aplikacji wita nas pełnoekranowy apel współtworzony przez Policję i Screen Network, przypominający kluczową prawdę: „PAMIĘTAJ! Technologia to skuteczne wsparcie, ale ostateczna decyzja zawsze należy do człowieka siedzącego za kierownicą. Zmniejsz prędkość i zachowaj ostrożność!”
Prawda z ekranu a twarde realia
Trudno się z twórcami tej słusznej kampanii nie zgodzić – na drodze musimy uważać i dbać o „bezpieczeństwo dla siebie i innych”. Jednak z perspektywy Mielca, ta aplikacyjna akcja ma bardzo gorzki smak.
Fakt, że nawigacja musi krzyczeć do kierowców o skrajnym niebezpieczeństwie, jest najdobitniejszym dowodem na to, że obietnice drogowe różnych samorządowców sprzed lat zawiodły.
Alert w Yanosiku nie zlikwiduje słabej widoczności przy skrętach ani nie uchroni pieszych przechodzących przez szeroką arterię dawną drogą wojewódzką.
Pozostaje mieć nadzieję, że wytykanie tego miejsca palcami na całą Polskę w akcji, która potrwa aż do 30 września, będzie zimnym prysznicem dla obecnych władz.
Zanim ulegnie tam kolejnemu poważnemu wypadkowi nasz sąsiad czy bliski, najwyższy czas odkurzyć dawne plany i przestać leczyć złamania plastrem.
Do tego czasu, mijając na mapie czarny trójkąt, po prostu zwolnijmy – bo w tej chwili o własne życie musimy zadbać tam sami.
Przemek Cynkier